Nowiny

Król żenił się w Sanoku [ZDJĘCIA, WIDEO]

W królewskim orszaku - Piotr Kotowicz i Marcin Glinianowicz, sanoccy archeolodzy. To oni kilka lat temu, podczas prac wykopaliskowych na starówce, odkrywali

Tomasz Jefimow

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/25] Następne

W królewskim orszaku - Piotr Kotowicz i Marcin Glinianowicz, sanoccy archeolodzy. To oni kilka lat temu, podczas prac wykopaliskowych na starówce, odkrywali pozostałości kościoła pw. św. Michała. Sześć wieków temu ta świątynia była świadkiem niezwykłej uroczystości. Król Władysław Jagiełło, jeden z najpotężniejszych władców ówczesnej Europy, brał ślub z Elżbietą Granowską z Pileckich.

2 maja 2017 roku - dokładnie w 600 rocznicę wydarzenia - pasjonaci rekonstrukcji historycznych z Sanoka, Warszawy, Rzeszowa, Krakowa i Lublina - odtworzyli królewskie zaślubiny.

Piotr Kotowicz i Marcin Glinianowicz przywdziali zbroje. Pierwszy stał się Jachnikiem Dzieweczką (herbu Szreniawa), rycerzem z niedalekiego Zarszyna. Drugi - Piotrem Kmitą, panem pobliskiego zamku Sobień.

Kościoła na placu św. Michała, wzniesionego przez ostatniego Piasta na polskim tronie, dziś już nie ma. Organizatorzy przygotowali więc scenę, na którą wkroczyła królewska para.

Zanim to się jednak stało, widzów powitał i życzył dobrej zabawy Tadeusz Pióro, burmistrz Sanoka. - Na pewno nie będzie tak wystawnie, jak 600 lat temu. Ale budżet miasta nie jest tak bogaty, jak królewska kasa - żartował.

Dlaczego Jagiełło, wielki władca, pogromca Krzyżaków pod Grunwaldem i Malborkiem, na miejsce ślubu wybrał Sanok? Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie historycy nie udzielili.

- Jedni mówią, że dlatego, iż było to ważne miasto w monarchii jagiellońskiej - mówi Paweł Skowroński, sanocki historyk i rekonstruktor. - Inni twierdzą, że wprost przeciwnie.

Wybranką królewskiego serca była Elżbieta z Pileckich Granowska. Kobieta, która nie pochodziła z królewskiego, czy książęcego rodu, ale była tylko szlachcianką. Dlatego też król wybrał miejsce na uboczu, aby ceremonia ślubna odbyła się w spokoju i ciszy.

Czy było tak rzeczywiście? Nie wiadomo.

- Dość powiedzieć, że nie był to ślub spowodowany zimną polityczną kalkulacją, jak to bywało w przypadku związków zawieranych przez władców, ale ślub spowodowany wielką miłością, jaką Władysław II darzył Elżbietę - opowiada Skowroński.


Polecamy