Nowiny24
    Sport

    Sportowy weekend

    Rozwiń
    Urzędniczka ZUS do mieszkańca Przemyśla: u nas pan nie żyje

    Urzędniczka ZUS do mieszkańca Przemyśla: u nas pan nie żyje

    Norbert Ziętal

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    - Nie mogłem uwierzyć, jak mi urzędniczka powiedziała, że ja nie żyję – opowiada Janusz Gerc z Przemyśla.

    - Nie mogłem uwierzyć, jak mi urzędniczka powiedziała, że ja nie żyję – opowiada Janusz Gerc z Przemyśla. ©Norbert Ziętal

    Od pracownika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Janusz Gerc dowiedział się, że nie żyje. A chciał tylko wyjaśnić, dlaczego nie otrzymał zasiłku chorobowego.
    - Nie mogłem uwierzyć, jak mi urzędniczka powiedziała, że ja nie żyję – opowiada Janusz Gerc z Przemyśla.

    - Nie mogłem uwierzyć, jak mi urzędniczka powiedziała, że ja nie żyję – opowiada Janusz Gerc z Przemyśla. ©Norbert Ziętal

    Janusz Gerc od wielu lat prowadzi kiosk - sklepik z gazetami w Przemyślu. Jesienią ub. roku zachorował. Należał się mu zasiłek chorobowy za siedem dni.

    - Czekałem miesiąc, dwa, trzy. Pieniądze nie nadeszły. Postanowiłem wyjaśnić sprawę w ZUS-ie. Może z jakiegoś powodu wstrzymali wypłatę? - opowiada przemyślanin.

    Sprawy zasiłków chorobowych dla tej części województwa prowadzi oddział ZUS w Jarosławiu. Zadzwonił tam.

    Poczta zwróciła pieniądze

    Będzie pan długo żył


    "Żyjący nieboszczyk", Janusz Gerc z Przemyśla może okazać się wybawieniem dla przeżywającego trudności polskiego systemu rentowo - emerytalnego. Bo jako żyjący i pracujący odprowadza składki na ZUS, ale już w dziale tej instytucji zajmującym się świadczeniami oficjalnie nie żyje. A więc nic się mu nie należy. Gdyby więcej było takich, nasz ubezpieczyciel miałby się całkiem nieźle. W głowie się nie mieści, jak na podstawie jednej informacji, na dodatek błędnej, można uznać człowieka za nieżyjącego. Bez żadnego potwierdzenia, jakiegoś dokumentu. Dla pana Janusza jest to jednak dobra wiadomość. Zazwyczaj tak bywa, że jak o kimś niesłusznie mówi się, że umarł, to on żyje bardzo długo.
    Norbert Ziętal



    - Pani najpierw poprosiła o mój PESEL. Sprawdziła i powiedziała, że coś tu nie gra, bo u nich ja nie żyję. Zamurowało mnie. Jak to ja nie żyję? - opowiada pan Janusz.

    Urzędniczka wyjaśniła mu, że przeznaczone dla niego pieniądze, w ramach zasiłku chorobowego, zostały zwrócone przez pocztę.

    - Powiedziała do mnie, że poczta lub listonosz, stwierdzili, że ja umarłem - mówi przemyślanin.

    Tłumaczył, że coś jest nie tak, bo przecież on żyje. Sam to wie najlepiej. Ponadto ma się całkiem nieźle. Spytał na jakiej podstawie ZUS uznał go za zmarłego. Czy jest akt zgonu? Czy może ktoś wybrał zasiłek pogrzebowy? Może doszło do jakiegoś oszustwa?

    Regularnie płaci składki

    Okazało się, że nikt nie wybierał zasiłku. Jednak urzędniczka zaznaczyła, że są rodziny, które nie korzystają z takiej pomocy. Dlatego liczyła się informacja z poczty.

    - Nawet nie mogłem się dowiedzieć od kiedy nie żyję - mówi pan Janusz.

    Był zdziwiony, bo od ponad 20 lat regularnie odprowadza należne składki ZUS. Nie miał przerw.

    - Okazuje się, że w jednym wydziale ZUS żyję, w innym nie - mówi przemyślanin.

    Oprócz adresu domowego, ZUS dysponuje również adresem kiosku, czyli jego firmy. Jeżeli listonosz nie zastał go w domu, to ZUS mógł wysłać pieniądze z zasiłku chorobowego na adres kiosku.

    Wyjaśnią sprawę, ZUS już przeprasza

    Sprawę badają już ZUS i Poczta Polska.

    - Z poczty, drogą elektroniczną dostajemy specyfikację zwrotów i pieniądze wracają do ZUS. Poczta określa przyczyny zwrotu. Czyli, że pieniądze nie zostały podjęte w terminie, adresat nie mieszka pod tym adresem lub adresat zmarł. W tym konkretnym przypadku poczta przysłała adnotację, że adresat zmarł - wyjaśnia Małgorzata Łyszczarz - Bukała. rzecznik ZUS w Rzeszowie.

    Zwrócone pieniądze zostały wprowadzone do systemu jako świadczenie niezrealizowane.

    Na razie nie wiadomo, jak to się stało, że ZUS dostał z poczty sygnał o śmierci pana Janusza.

    - Do czasu uzyskania pełnej wiedzy o tej sytuacji wolimy wstrzymać się z jej komentowaniem. W tym momencie wyjaśniamy sprawę - odpowiada Nowinom Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

    - Jest nam bardzo przykro, że w wyniku niefortunnego splotu wydarzeń najbardziej ucierpiał nasz świadczeniobiorca. Bardzo przepraszamy za zaistniałą sytuację. Podjęliśmy już postępowanie wyjaśniające z pocztą - dodaje Łyszczarz - Bukała.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (31)

    Wszystkie komentarze (31) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    DZIELICOWY BLIŻEJ NAS! Wybierz Dzielnicowego Roku Podkarpacia

    DZIELICOWY BLIŻEJ NAS! Wybierz Dzielnicowego Roku Podkarpacia

    Nowiny kupisz na poczcie, może też je przynieść listonosz

    Nowiny kupisz na poczcie, może też je przynieść listonosz

    Mundial w 4K dla klientów Orange

    Mundial w 4K dla klientów Orange

    Dar Młodzieży wypłynął w rejs dookoła świata.

    Dar Młodzieży wypłynął w rejs dookoła świata.