Nie chcą sądzić, bo znają. Kto osądzi prokurator Annę H.?

    Nie chcą sądzić, bo znają. Kto osądzi prokurator Annę H.?

    Małgorzata Froń

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił akt oskarżenia przeciwko Annie H., byłej szefowej prokuratury apelacyjnej, ale do procesu zapewne jeszcze długo nie dojdzie.
    Anna H. - jedna z bohaterek tzw. afery podkarpackiej.

    Anna H. - jedna z bohaterek tzw. afery podkarpackiej. ©Krzysztof Łokaj

    Afera podkarpacka powoli kończy się aktami oskarżenia, które trafiają do sądu. Skazany został już jej główny bohater, czyli Marian D., biznesmen z Leżajska, który, zdaniem śledczych, korumpował kogo się dało, a teraz zeznaje przeciwko tym ludziom. Trwają procesy Zbigniewa R., byłego posła PO, i księdza Roberta M., byłego proboszcza Katedry Polowej Wojska Polskiego. Ten drugi miał się zakończyć w lutym, ale prokuratura poprosiła o akta, celem ich uzupełnienia.

    Kolejny akt oskarżenia trafił właśnie do rzeszowskiego sądu rejonowego. Dotyczy osoby bardzo znanej, prominentnej i swego czasu bardzo wpływowej. To Anna H., była szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Znają ją zarówno prokuratorzy, jak i sędziowie. Pytanie nasuwa się samo: kto będzie sądził Annę H., skoro wszyscy ją znają i mają prawo wystąpić o wyłączenie z tego procesu.

    - Akta sprawy są już w naszym sądzie i będzie się z nimi zapoznawał sędzia sprawozdawca. Jeden z sędziów już poprosił o wyłączenie - tłumaczy sędzia Alicja Kuroń z Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

    Sędziowie nieoficjalnie przyznają, że będą prosić o wyłączenie, bo nie chcą się narazić na zarzut, że o nie nie poprosili, a były ku temu przesłanki.

    - Nie mam pewności, że ktoś nie wykorzysta przeciwko mnie tego, że nie poprosiłem o wyłączenie. Znam panią H. i inne osoby zamieszane w sprawę - tłumaczy sędzia, prosząc o anonimowość. - Dlatego, jeśli ta sprawa zostanie mi przyznana, to na pewno poproszę o wyłączenie.

    Obawy co do wyznaczenia składu sędziowskiego są zasadne, bo nie tak dawno taka sytuacja miała miejsce w rzeszowskim sądzie. Chodziło o byłego posła PSL Jana Burego, którego sprawa o przepadek kaucji ciągnęła się ponad rok. Powód? Kolejni sędziowie prosili o wyłączenie, argumentując tym, że mogą być posądzeni o brak obiektywizmu, gdyż znają byłego posła.

    Zobacz także: CBA weszło do krakowskiego Sądu Apelacyjnego. Podejrzenie korupcji i przywłaszczenia mienia


    Tak samo ma się sprawa z Mirosławem K., byłym marszałkiem województwa, oskarżonym o korupcję, branie łapówek, powoływanie się na wpływy. Nie chcą go sądzić ani w Rzeszowie, ani w Jarosławiu. Będą musieli w Przemyślu. Tamtejszy sąd nie może odwołać się od decyzji, więc jest szansa, że po dwóch latach od postawienia oskarżenia Mirosław K. stanie przed sądem.

    1 »

    Komentarze (15)

    Wszystkie komentarze (15) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo