Pchnęła nożem męża. Jaki wyrok dla mieszkanki Szczepańcowej...

Pchnęła nożem męża. Jaki wyrok dla mieszkanki Szczepańcowej pod Krosnem?

Ewa Gorczyca

Nowiny

Aktualizacja:

Nowiny

Proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Krośnie

Proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Krośnie ©Tomasz Jefimow

W procesie oskarżonej o spowodowanie śmierci męża Wiesławy P. dziś wygłoszono mowy końcowe. Obrońca chce uniewinnienia, prokuratura kary 6 lat więzienia a oskarżycielka posiłkowa - 8 lat pozbawienia wolności.
Proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Krośnie

Proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Krośnie ©Tomasz Jefimow

Prokurator Krzysztof Zdunek przypomniał wydarzenia z 28 marca 2014 roku. W domu rodziny P. w Szczepańcowej pod Krosnem doszło do porannej kłótni między małżonkami.

Wiesława P. była w kuchni, robiła sobie śniadanie. Jej mąż schodził z sypialni na górze. Obrzucił ją wyzwiskami. Kobieta, z nożem w ręce, wybiegła na korytarz. Przykucnęła przy kaloryferze. Gdy Leszek P. podszedł do niej, pchnęła go nożem. Ostrze dużego noża przecięło tętnicę pod kolanem. Mężczyzna wykrwawił się.

Prokurator przyznał, że małżeństwo P. istniało już tylko formalnie. Każde z małżonków robiło, co chciało; ona od dwóch lat miała partnera. Ale podkreślał, że w tamtej chwili nie doszło do rękoczynów ze strony Leszka P., a Wiesława P. użyła noża wobec bezbronnego męża.

- On się nie spodziewał ataku. Ona go nie ratowała, nie próbowała powstrzymać krwotoku, choć dyspozytor pogotowia, które wezwała, udzielał jej wskazówek - stwierdził.

Prokurator wnioskował o 6 lat więzienia dla oskarżonej. Jeszcze surowszej kary - 8 lat pozbawienia wolności - chce pełnomocniczka matki Leszka P., która w procesie występowała w roli oskarżycielki posiłkowej. Mówiła, że chociaż Leszek P. nadużywał alkoholu, to nigdy nie był agresywny wobec córki czy żony.

- Za to ona potrafiła bronić swoich praw - mówiła mec. Agnieszka Podlaszczak. Dodała, że nawet jeśli Wiesława P. czuła się zagrożona, to użycie śmiercionośnego narzędzia było niewspółmierne do niebezpieczeństwa.

- Niedługo miną dwa lata od śmierci syna, a ja wciąż mam go przed oczami - mówiła matka Leszka P.
Jej zdaniem, to oskarżona maltretowała męża. Nie rozwiodła się z nim, bo zależało jej na całym majątku.

Obrońca Wiesławy P. zwrócił się o jej uniewinnienie, bo nie da się wykluczyć, że mężczyzna sam nadział się na nóż. Mówił, że jeśli Wiesława P. zraniła męża, zrobiła to w obronie własnej, w obawie przed atakiem z jego strony, i nie powinna być za to karana. Nie mogła wiedzieć, że ugodzenie w okolice kolana może pozbawić mężczyznę życia.

Sama oskarżona w ostatnim słowie mówiła drżącym głosem. - W sytuacji, w której wtedy się znalazłam, czułam przerażenie i śmiertelny strach - zeznała.

Sędzia ogłoszenie wyroku zapowiedział na 15 marca

Komentarze (1)

Wszystkie komentarze (1) forum.nowiny24.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo