Podkarpackie jest województwem, w którym cięć cesarskich wykonuje się najwięcej w Polsce.

Pani Marta z Rzeszowa przed miesiącem urodziła córkę. W trakcie rozwiązania tętno dziecka zaczęło słabnąć i z tego powodu dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie.

- Gdyby to było możliwe, wolałabym poród siłami natury. W taki sposób urodziłam starszego syna. Niemal od razu mogłam chodzić, miałam siły, by samodzielnie zajmować się dzieckiem. A po cesarce trzeba znosić ból rany operacyjnej, dłużej przebywać w szpitalu - mówi pani Marta.

Dane ze szpitali

Jednak nie wszystkie przyszłe mamy myślą podobnie. Efekt? Coraz więcej dzieci w Polsce przychodzi na świat przez cesarskie cięcie. Jak duża jest skala zjawiska, sprawdziła Fundacja Rodzić po Ludzku. Monitoring objął wszystkie szpitale i oddziały położnicze w Polsce. Dane za rok 2015 porównano z danymi z 2006 r. Okazało się, że w Polsce na przestrzeni minionej dekady znacznie wzrosła liczba porodów indukowanych (z 12 proc. w 2006 r. do 19 proc. w 2015 r.), cesarskich cięć (z 27 proc. do 43 proc.). Nieznacznie zmalała liczba nacięć krocza (z 55 proc. do 50). W trakcie co czwartego porodu pacjentka dostaje leki stymulujące skurcze. Podobnie było w 2006 r.

Na Podkarpaciu cesarek najwięcej

Jak na tle Polski wypada w raporcie Podkarpacie? Okazuje się, że w naszym regionie aż 50 proc. porodów, które miały miejsce w 2015 r., zakończyło się cesarką. To najwyższy odsetek w całym kraju.

- Wzrost liczby cięć cesarskich to tendencja, która ma miejsce w całym kraju. Dlaczego tak się dzieje? Pacjentki coraz częściej już na początku ciąży deklarują, że nie chcą rodzić naturalnie i wolałyby cięcie cesarskie. Tłumaczenie, że to ingerencja chirurgiczna, która nie jest obojętna dla zdrowia, nie zawsze przekonuje kobiety. Nie bez znaczenia jest także fakt, że rośnie liczba procesów, jakie pacjenci wytaczają lekarzom. Ginekolodzy boją się oskarżeń o błąd w sztuce i wolą nie zwlekać z cesarką nawet przy niewielkich komplikacjach - mówi dr n. med. Jarosław Janeczko, wojewódzki konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa.

W raporcie Fundacji Rodzić po Ludzku za jedną z przyczyn rosnącego odsetka cesarek w Polsce podaje się ograniczony dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego. Trudno spierać się z tym stwierdzeniem biorąc pod uwagę fakt, że pod tym względem Podkarpacie znalazło się na szarym końcu zestawienia. Tylko w 36 proc. naszych szpitali ta skuteczna forma uśmierzania bólu rodzącej była dostępna. Dla porównania: znieczulenie dolędźwiowe jest możliwe w 88 proc. szpitali w województwie małopolskim, czy w 85 proc. w śląskim. Średnia krajowa pod tym względem to 58 proc.

Naturalny poród najlepszy?

Specjaliści są zgodni: jeżeli nie ma wskazań medycznych do cesarki, to poród naturalny jest najlepszym sposobem rozwiązania ciąży.

- Kobiety po niepowikłanym porodzie siłami natury szybciej wracają do formy, a dziecko łatwiej adaptuje się do nowego środowiska. Podczas przechodzenia przez kanał rodny noworodek jest kolonizowany przez florę bakteryjną matki, co ma znaczenie dla jego odporności. Ucisk klatki piersiowej w trakcie porodu powoduje oczyszczenie układu oddechowego maluszka z wód płodowych i śluzu, zatem łatwiej o pierwszy oddech. To tylko niektóre korzyści - mówi Filomena Poniewozik, dyplomowany międzynarodowy konsultant laktacyjny z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.