Właściciele restauracji i pubów na Podkarpaciu już mają problem ze znalezieniem pracowników. Poszukują kucharzy i pomocy kuchennych. A sezon turystyczny jeszcze się nie rozpoczął.

W Rzeszowie, Łańcucie na wielu lokalach wiszą kartki: Zatrudnimy kelnera, zatrudnimy pomoc kuchenną. Wchodzimy do jednego z lokali na rzeszowskim Rynku. Pytamy o pracę.

- Tak, szukamy pomocy kuchennej, od zaraz, praca od godz. 12 do 21. Płacimy, tak jak wszyscy, 13 zł za godzinę - mówi nam pracownica restauracji. - Chętnych na razie nie ma, choć ogłoszenie wisi już kilka dni.

Chłopom za 13 złotych nie chce się robić

Problemy z zatrudnieniem pracowników w branży gastronomicznej i hotelarskiej mają też prowadzący hotele, gospodarstwa agroturystyczne w Bieszczadach.

- Mam na cały sezon zarezerwowane wszystkie pokoje, a ludzi do pracy jak na lekarstwo - mówi pani Katarzyna, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego w gminie Lutowiska. - Kobiet u nas na wsi jest mało, bo wiele z nich wyjechało do pracy za granicą, chłopom robić się nie chce i mam problem. Za 13 zł za godzinę mało kto chce dzisiaj pracować. Będę musiała rodzinę do pracy zagonić.

Pani Ewa prowadzi w Bieszczadach pensjonat. Też ma problem z pracownikami.

- Brakuje mi w tej chwili sprzątaczki i pokojówki. Wkrótce weekend majowy, sezon się lada moment rozpocznie - mówi kobieta. - Chodzę po wsi i namawiam młode kobiety, ale żadna nie chce przyjść. Jest kilka takich, co mają małe dzieci, siedzą w domu, mogłyby zostawiać dzieci pod opieką rodziny i pracować. Wolą brać 500 plus i nie pracować - tłumaczy.

Brakuje przede wszystkim kucharzy i pomocy kuchennych.

- Z kelnerami jest trochę łatwiej, bo Rzeszów to miasto z dużą liczbą studentów, którzy chętnie sobie dorabiają jako kelnerzy - tłumaczy pani Ania, managerka jednej z rzeszowskich restauracji. - Ale za chwilę rozłożymy ogródki i potrzebni będą dodatkowi kucharze i pomoce kuchenne, a z tym już jest kłopot. Kucharzy po prostu brakuje. A dobry kucharz to dzisiaj skarb.

Pracownicy zaczynają się cenić

Problemy ze znalezieniem pracowników w gastronomii, ale także w budowlance wzięły się z tego, że mamy niską stopę bezrobocia, w Rzeszowie obecnie 6,9 proc., a na Podkarpaciu - 11,8 proc.

Coraz mocniej tworzy się rynek pracownika. Już nie da się nająć młodego człowieka za niską stawkę.

- Polacy nie chcą pracować w restauracyjnych kuchniach, gdzie stawka godzinowa wynosi 13 zł brutto. Generalnie za tych 13 zł mało kto chce pracować - ocenia dr Krzysztof Prendecki, socjolog z Politechniki Rzeszowskiej. - Młodzi ludzie wolą wyjechać na dwa, trzy miesiące za granicę i tam zarobić o wiele lepsze pieniądze.