- Po raz pierwszy mieszkańcy gminy organizują protest w formie zgromadzenia publicznego - mówi Joanna Lipka z lokalnego stowarzyszenia "Troska o twoją przyszłość". - To dowód, jak istotna jest to sprawa dla ludzi.

Społeczny sprzeciw wywołały plany rozbudowy instalacji termicznego przekształcania odpadów. Firma Raf-Ekologia zwróciła się do gminy o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia.

Wcześniej pozytywne opinie wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz Powiatowy Inspektor Sanitarny w Krośnie. Mieszkańcy mają jednak nadzieję, że burmistrz Jedlicza nie dopuści do tej inwestycji.

Spalarnia powstała 10 lat temu, gdy prywatyzowano rafinerię. Jedna ze spółek zajęła się unieszkodliwianiem odpadów poprodukcyjnych. Mieszkańcy nie sądzili wówczas, że z czasem zaczną tu trafiać odpady z całej Polski a nawet z zagranicy. - To nie są śmieci komunalne, ale toksyczne odpady przemysłowe, medyczne, weterynaryjne, chemiczne - zaznacza Wojciech Kłosowicz, jeden z protestujących.

- Organy wydające decyzje opierały się na tym, że spalarnia funkcjonuje na tzw. terenie zdegradowanym, w obrębie zakładu. Nikt nie patrzy na to, że zakład jest w centrum miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie osiedli, domów - dodaje Joanna Lipka.

Mieszkańcy nie wierzą, że emisja ze spalania niebezpiecznych odpadów jest nieszkodliwa.

- Spółka przedstawia wyniki badań, wynika z nich, że wszystko jest w porządku - mówią. - Ale to jest wewnętrzny monitoring. Kontrole są zapowiadane z wyprzedzeniem więc też nie wykazują nieprawidłowości. Bylibyśmy spokojniejsi, gdyby to gmina zakupiła urządzenia i wykonywała niezależne pomiary.

Protest w Jedliczu. Wypowiedź prezesa RAF-Ekologia po proteście

Informacja, że właściciel spalarni planuje jej rozbudowę i dwukrotne zwiększenie mocy przerobowej (z 10 do 20 tys. ton odpadów) wywołała poruszenie.

Przed rozprawą administracyjną w sprawie wydania decyzji środowiskowej dotyczącej inwestycji do urzędu gminy wpłynęły pisma z podpisami sprzeciwiających się rozbudowie spalarni. Było ich kilka tysięcy.

- Nie chcemy dopuścić do tego, by Jedlicze stało się jedną z większych spalarni Europy, ta inwestycja ma jedynie przynieść zysk właścicielom - mówi Małgorzata Ginalska. - Czeka nas trudna walka, ale się nie poddamy, będziemy się uczyć jak skuteczniej protestować i szukać rozwiązań.

Pięć godzin trwała rozprawa z udziałem władz gminy, mieszkańców i przedstawicieli Raf-Ekologia. Ci ostatni zapewniali, że spalarnia jest bezpieczna dla środowiska i ludzi. - Ja też mieszkam w Jedliczu - argumentuje prezes Janusz Nagnajewicz.

Decyzję burmistrz wyda do końca miesiąca.