W kontekście wyników ubezpieczycieli i podwyżek składki za obowiązkowe OC dla kierowców warto przypomnieć, że takie polisy przez dziesięć kolejnych lat (2007 - 2016) nie przynosiły zysku. Sam ten fakt wzbudza wątpliwości dotyczące polityki zakładów ubezpieczeniowych.

Dane KNF-u oraz Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) wskazują też, że zakłady ubezpieczeniowe dość gwałtownie podniosły składki polis OC w odpowiedzi na duże straty z 2008 roku, 2009 roku i 2010 roku. Wtedy średnia składka OC w przeliczeniu na jedną aktywną umowę wzrosła z 399 zł (2009 r.) do 444 zł (2011 r.). Ta podwyżka nie zapewniła jednak zysku ze sprzedaży polis OC. W 2013 r. strata techniczna dotycząca ubezpieczeń OC wyniosła 0,26 mld zł, co było najlepszym wynikiem od 2007 r. Rodzi się zatem pytanie, dlaczego ubezpieczyciele zamiast dalszego poprawiania zyskowności polis OC, zaczęli obniżać przeciętna składkę w przeliczeniu na jedną umowę.

Wspomniany wskaźnik spadł z 427 zł (2013 r.) do 388 zł (2015 r.). Taka taktyka była fatalnym wyborem w obliczu wzrastających kosztów likwidacji szkód (2013 r. - 5,39 mld zł, 2015 r. - 6,98 mld zł).

Gdyby ubezpieczyciele nie prowadzili polityki niskich składek, to nie byłoby konieczności późniejszego ratowania sytuacji poprzez drastyczne podwyżki kosztów ubezpieczeń OC dla kierowców. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na wzrost średniej składki za OC wynoszący ponad 100 zł rocznie (2015 r. - 388 zł, 2016 r. - 489 zł).

- Właśnie taka radykalna podwyżka budzi wątpliwości UOKiK-u oraz Rzecznika Finansowego - podkreśla Andrzej Prajsnar, ekspert Ubea.pl.

Jeżeli założymy, że w latach 2013 - 2015 rzeczywiście doszło do zmowy cenowej na rynku, to wspomniane porozumienie musiało mieć nietypowy charakter. Zmowy cenowe zwykle charakteryzują się działaniem w celu solidarnego podwyższania cen jakiegoś produktu albo jakiejś usługi, a nie obniżek negatywnie wpływających na zyski firm. Inna hipoteza jest bardziej prawdopodobna od takiej „zmowy obniżkowej”. Mówi ona, że ubezpieczyciele chcieli maksymalnie zwiększać swój udział w rosnącym rynku komunikacyjnym (nawet kosztem strat), gdyż traktowali obowiązkowe OC jako swoisty punkt zaczepienia w relacjach z nowym klientem. Osobie, która wcześniej wykupiła polisę OC i podała swoje dane kontaktowe, można znacznie łatwiej sprzedać inne i bardziej zyskowne produkty w ramach grupy ubezpieczeniowej (np. Autocasco lub ubezpieczenia inwestycyjne).


- Taka strategia rynkowa jest nieodpowiednia, gdyż skutkuje powstaniem nierównowagi i dużych strat na najważniejszym rynku ubezpieczeniowym - zwraca uwagę Paweł Kuczyński, Ubea.pl.