Od stycznia 2018 r. osoby prowadzące działalność gospodarczą nie przynoszącą wielkich dochodów przestaną płacić ponad 1,1 tys. zł na ZUS. Po zmianie prawa mikroprzedsiębiorcy przestaną oddawać państwu w podatku i ZUS aż 70 proc. zarobionych pieniędzy.

Mikroprzedsiębiorcy mają od nowego roku płacić niższe składki na ZUS. Niestety nie wszyscy, a na dodatek zlikwidowane zostaną przysługujące debiutantom w kategorii własnej działalności dwuletnie preferencje w opłacaniu składek ZUS, ale i tak - według wyliczeń Ministerstwa Finansów z nowych przepisów może skorzystać aż 325 tys. osób uzyskujących dochody z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Obecnie, poza dwuletnim okresem gdy przedsiębiorca stawia pierwsze kroki w biznesie, osoby prowadzące działalność muszą płacić składki na ubezpieczenia społeczne od bardzo wysokiej podstawy wymiaru, która stanowi zresztą jedynie ustawowe minimum. I to za każdy miesiąc działalności, niezależnie od tego czy daje ona zyski czy przynosi straty. Aktualnie ta danina wynosi 1 172,56 zł. W konsekwencji, jak wyliczają eksperci, razem z PIT daniny na rzecz państwa zabierają osobom uzyskującym dochód do 5 tys. zł aż 70 proc. ciężko zapracowanych pieniędzy.

Mała działalność, małe składki

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy ma wprowadzić do obiegu prawnego nowe pojęcie - małą działalność gospodarczą. Osobom, które będą się kwalifikowały do tej grupy daje nowe preferencje w zakresie danin publicznych - możliwość płacenia składek ZUS w zryczałtowanej wysokości, uzależnionej od poziomu osiąganych przychodów.

Limit pozwalający uznać przedsiębiorcę za prowadzącego małą działalność gospodarczą ma być uzależniony od 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jeśli nie wzrośnie ono od 1 stycznia 2018 r. (czego wykluczyć nie można) to wówczas granica małej działalności gospodarczej wytyczona będzie na granicy 5 tys. zł przychodu.

Ile konkretnie wyniesie zryczałtowana składka, teraz jeszcze nie wiadomo. Sądząc z ostatnich deklaracji wicepremiera Mateusza Morawieckiego, będzie to kilka kwot; różnych dla osób osiągających miesięcznych przychód w wysokości do 1 tys., 2 tys., 3 tys. i 4 tys. zł. Natomiast po przekroczeniu granicy 5 tys. zł (2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia), z miesiącem, w którym przedsiębiorca nie będzie już kwalifikował się do kategorii malej działalności gospodarczej, będzie on zobligowany do płacenia składek na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne według obecnie obowiązujących zasad czyli od tzw. minimalnej podstawy wymiaru.

Nie jest też do końca jasne, jak składki płacić będą osoby, które dopiero zaczynają prowadzenie działalności gospodarczej. Na pewno przestaną obowiązywać obecne zasady, a więc możliwość płacenia przez pierwsze dwa lata - niezależnie od wysokości osiąganych przychodów - składek, których podstawą wymiaru jest 30 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę.
W to miejsce mają być wprowadzone przepisy dotyczące kolejnej nowej kategorii - tzw. działalności nierejestrowej. Kryją się pod nią przychody z działalności osobiście wykonywanej do równowartości 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli (według obecnego stanu prawnego) 1 tys. zł. Taka aktywność nie będzie podlegała obowiązkowi rejestracji jako działalność gospodarcza, w konsekwencji więc w ogóle nie będzie podlegała obowiązkowi płacenia ZUS-u.
I ta kwestia budzi największe wątpliwości ekspertów. - Dwuletnia ulga w składkach na ubezpieczenia społeczne, z której mogą obecnie korzystać osoby podejmujące własną działalność gospodarczą, jest uzasadniona, ponieważ przynosi więcej korzyści niż strat. Natomiast dodatkowe, stałe obniżenie składek ubezpieczeniowych, które proponuje rząd, ma więcej wad niż zalet - uważa Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. I dodaje: - Osobom rozpoczynającym własną działalność gospodarczą warto pomóc wystartować, ale później powinny one konkurować na równych zasadach z pozostałymi przedsiębiorcami. Przywileje podatkowe przyznane dla wybranych, dla pozostałych stanowią dodatkowe obciążenie.

Nie odłożą na emeryturę

Zdaniem eksperta płacenie ulgowych składek przez dwa lata, w trakcie mniej więcej 40 lat pracy zawodowej, nie będzie miało znaczącego wpływu na wysokość ich emerytur i rent. Ale stała ulga (jaką proponuje ministerstwo rozwoju) spowoduje, że mali przedsiębiorcy nie zgromadzą środków nawet na minimalną emeryturę. Obciąży więc pozostałych podatników, którzy będą musieli sfinansować gwarantowane przez państwo minimalne emerytury i renty dla osób uprzywilejowanych i ich rodzin.
Po drugie, prowadzi do nieuczciwej konkurencji na rynku pracy, między małymi przedsiębiorcami a pracownikami obciążonymi pełnymi składkami na ubezpieczenia społeczne. O ile ulga w fazie rozpoczynania działalności gospodarczej, w której firma już ponosi koszty, a jeszcze uzyskuje niskie przychody, jest uzasadniona, o tyle jej kontynuowanie przez kilkadziesiąt lat byłoby niesprawiedliwe i ekonomicznie nieuzasadnione.

Obejrzyj wideo

Centralny Port Lotniczy: gdzie powstanie?