Rząd planuje wprowadzić ograniczenie handlu w niedzielę. Ma ono obejmować bezwzględnie zakupy przez internet.

- Zakaz sprzedaży online w niedzielę jest swego rodzaju zaprzeczeniem idei handlu internetowego, który w zamyśle miał sprzedawać 24h/dobę. Przedmiotem oceny powinna być praca w niedzielę, nie natomiast sam handel. W świecie offline handel oznacza pracę, ale w świecie online handel nie jest z pracą równoznaczny - uważa Tomasz Tybon, dyrektor marketingu i sprzedaży w Dreamcommerce S.A., dostawcy oprogramowania Shoper.

Zdaniem ekspertów proponowane przepisy dotyczące zakazu handlu w niedzielę nie stosują konsekwentnych kryteriów.

W odniesieniu do sklepów stacjonarnych uwzględniają wielkość i rodzaj sklepu, i tak np. w niedzielę sprzedaż mogą prowadzić apteki i kwiaciarnie, ale te same sklepy działające w internecie, jeśli wymagają pracy pracownika, już nie. Osoby prowadzące działalność gospodarczą będą mogły prowadzić swój sklep stacjonarny w niedzielę, ale już taka osoba sprzedająca online – nie. Warto wziąć pod uwagę specyfikę polskiej branży online, której znaczną część stanowią małe, jednoosobowe sklepy.

- Obroty, które my generujemy w weekendy są czasami równoznaczne z tymi, które osiągamy w pozostałe dni. Umowy mamy tak zredagowane i skalkulowane przez wynajmujących właścicieli galerii, że nie jestem w stanie stwierdzić, czy po tych zmianach to wszystko będzie się spinało finansowo. Ponadto gro ludzi, zwłaszcza młodych, jest pracownikami weekendowymi- oferujemy im stawki dwa razy wyższe za pracę w wolne w porównaniu do dnia powszedniego- mówił w rozmowie z AIP Zbigniew Grycan, producent lodów.

„W ocenie rządu, ingerencja ustawodawcy w zasady funkcjonowania placówek handlowych powinna zmierzać do pogodzenia interesów różnych środowisk, przedstawiających z jednej strony argumenty natury ekonomicznej - przemawiające za jak najmniejszą zmianą obecnych zasad swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej, z drugiej zaś - podkreślające kulturowe i światopoglądowe aspekty niedzieli wolnej od pracy”, brzmi konkluzja stanowiska Rady Ministrów wobec obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Kontrowersyjny projekt ustawy od jesieni ubiegłego roku jest przedmiotem prac komisji sejmowych, ale zostały one zahamowane do czasu gdy swoje stanowisko w tej sprawie przedstawi rząd. Według zapowiedzi minister pracy Elżbiety Rafalskiej miało być ono gotowe do końca lutego, ale sprawa przeciągnęła się m.in. z powodu dużych rozbieżności co do zakresu ograniczeń między samymi członkami rządu.

Zgodnie z obywatelską propozycją firmowaną przez NSZZ „Solidarność”, zakaz handlu w niedziele miałby dotyczyć większości placówek handlowych, z niewielkimi odstępstwami. Handel mógłby odbywać się jedynie w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca. W wigilię Bożego Narodzenia (chyba, że przypada w niedzielę) oraz w Wielką Sobotę „handel oraz wykonywanie innych czynności sprzedażowych” mogłoby się odbywać do godz. 14.

Projekt przewiduje też odpowiedzialność karną za złamanie zakazu handlu - chodzi tu o grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Rząd nie chce tak daleko idących ograniczeń i kar. Rada Ministrów (RM) stoi na stanowisku, że ograniczenie handlu w niedziele jest ważnym społecznie zagadnieniem. Ograniczenie tego handlu może prowadzić do wzmocnienia więzi społecznych, szczególnie rodzinnych. Wśród osób zatrudnionych w handlu szczególnie dużo jest kobiet-matek, a niedziela to często najbardziej dogodny moment (mając na uwadze obowiązki szkolne) na spędzenie czasu z dziećmi i rodziną.

Jednocześnie RM zwraca uwagę, iż projektowana ustawa wykracza jednak znacznie poza powszechne rozumienie tego zjawiska, które w odbiorze społecznym kojarzone jest głównie z wykonywaniem pracy w niedziele w dużych placówkach handlowych przez osoby mające status pracownika. Istotne jest więc rozważenie, na ile słuszne, uzasadnione ekonomicznie i społecznie, a także oczekiwane przez obywateli jest przyjęcie bardzo szerokich rozwiązań dotyczących zakazu niedzielnego handlu.

Nie zajmując jednoznacznego stanowiska RM nie widzi celowości objęcia zakazem m.in. placówek pocztowych, kwiaciarni, zakładów pogrzebowych czy punktów handlowo-gastronomicznych przewoźników. Sugeruje też etapowe wprowadzanie zmian, by umożliwić ocenę ich skutków i ewentualne korekty.