Od 1 grudnia Ukraińcy mogą wjeżdżać do naszego kraju na podstawie wiz na zakupy. – To może nam pomóc – cieszą się kupcy z przygranicznych terenów.

Poniedziałek przed południem. Przemyski bazar. Pustki.

- Dzisiaj jest fatalna pogoda, dlatego jest tak pusto. Ale nawet w pogodne dni o dawnych tłumach klientów można tylko pomarzyć – mówi pani Janina. Prowadzi na bazarze stoisko z ubraniami dla kobiet. Twierdzi, że zarobić można było, jak kupowali Ukraińcy.

- Przyjeżdżali głównie po inny asortyment, ale jak już byli, to chętnie ubierali się u mnie – wspomina pani Janina.

Od kilkunastu miesięcy Ukraińców jest coraz mniej. Po części to efekt zaostrzenia przepisów wjazdowych, po wejściu Polski do Strefy Schengen. Ale niebawem może się to zmienić.

Od ub. czwartku Ukraińcy mogą się starać o uzyskanie wizy na zakupy. Mogą je otrzymać mieszkańcy zamieszkali na terenie lwowskiego i łuckiego okręgu konsularnego. To znacznie większy obszar niż w przypadku wydawania zezwoleń w ramach małego ruchu granicznego. One dotyczyły tylko osób mieszkających w strefie przygranicznej, nie dalej niż 30 km od granicy.



- Pierwsza wiza na zakupy wydana będzie na 7 dni. Podróżny musi mieć ważny paszport. Podstawą wydania kolejnej, na dłuższy okres, będzie prawidłowe wykorzystanie pierwszej, m.in. przedstawienie w polskim konsulacie na Ukrainie oryginałów faktur zakupów dokonanych w Polsce
– informuje chor. Anna Michalska z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Przez pierwsze dni obowiązywania nowych przepisów, nie zanotowano na podkarpackich przejściach granicznych podróżnych z wizami zakupowymi.

- Ne pewno się pojawią. A dla kupców to wielka szansa. Czekaliśmy na to od dłuższego czasu – mówi Ryszard Miłoszewski, prezes Przemyskiej Kongregacji Kupieckiej. Prowadzi stoisko na zieleniaku.

Co kupują Ukraińcy? Przede wszystkim artykuły spożywcze, w tym tłuszcze, słoninę, parówki. Ponadto artykuły przemysłowe, chemiczne, gospodarstwa domowego.

- U nas to wszystko też jest, ale znacznie droższe – mówi Zorina, która kupiła kilka zgrzewek majonezu, a na dachu samochodu wiezie nowiutką pralkę.