Szefowie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad już oficjalnie przyznają, że przed EURO 2012 autostrada A4 nie będzie przejezdna na całej trasie od granicy niemieckiej do ukraińskiej. A kiedy będzie?

Było kapryśne lato

Owszem, wykonawcy odcinków autostrady na terenie Podkarpacia mają sporo racji, gdy argumentują, że w dotrzymaniu terminów wykonania robót przeszkodziło im tegoroczne kapryśne i mokre lato. Trudno, bowiem wjeżdżać ciężkim sprzętem w grząski teren, czy przysłowiowe błoto. Nie mniej sami też ponoszą pewną winę, jeśli idzie o opóźnienia tempa robót.



Do końca 2012 roku?

Media przytoczyły wypowiedź Tomasza Rudnickiego, wiceszefa GDDKiA: – Chcemy by te odcinki autostrady zostały wybudowane do końca 2012 roku.

A dyrektorowi Rudnickiemu chodziło o kilka fragmentów autostrady A4 w Małopolsce. Tam, według Rudnickiego, po powodziach, wody gruntowe podniosły się o 2,5 metra i trzeba było np. zmienić konstrukcje nasypów pod autostradę.

A u nas?

Pomimo opóźnień w oddaniu do użytku autostrady A4 i tak powinniśmy się cieszyć, że ją ostatecznie będziemy mieli. Bowiem GDDKiA zapowiedziała, że z powodu ograniczeń budżetowych musiała anulować aż 15 przetargów. Przy czym siedem zaawansowanych może się jeszcze zakończyć podpisaniem umów. Na szczęście kłopoty z zawarciem tych umów nie dotyczą autostrady A4.

Jak już informowaliśmy wcześniej, firmy składają roszczenia o wydłużenie okresu budowy, bo w umowach są przewidziane wysokie kary za niezrealizowanie inwestycji. Tak wielkiej inwestycji w regionie jeszcze nie było, a do tego doszły budowy i remonty innych dróg. Szybko okazało się, że wykonawcy muszą konkurować pomiędzy sobą o materiały na drogi a także sprowadzać go ze znacznych odległości.