Za wynalezienie unikalnej metody szybkiego usuwania paskudnych i trwałych związków chemicznych z gleby dr Michał Barawejder z Uniwersytetu Rzeszowskiego został nagrodzony złotym medalem na międzynarodowych targach wynalazców INEA w Norymberdze.

I właśnie otrzymał informację, że jego wynalazek został opatentowany, czyli został uznany za unikalne rozwiązanie na skalę światową.

Zaś niedawno, za wynalezienie oryginalnej metody usuwania związków chemicznych, czyli pestycydów z żywności nagrodzono go złotym medalem na międzynarodowych  targach odkrywców ARCHIMEDES w Moskwie.

W tych prestiżowych targach organizowanych od lat uczestniczyło kilkaset firm z całego świata, w tym kilkadziesiąt z Polski. Wynalazek ten również został zgłoszony do urzędu patentowego.

Po zdobyciu nagrody na targach, w naszej ambasadzie w Moskwie odbył interesujące rozmowy biznesowe z rosyjskimi przedsiębiorcami, którzy są zainteresowani wykorzystaniem rzeszowskiego wynalazku na skalę przemysłową.

- Kierunek rosyjski może nie jest obecnie najlepszy z powodów politycznych, ale w sensie gospodarczym jak najbardziej, Bo wschodni rynek żywnościowy jest bardzo chłonny i coraz częściej zwraca się tam uwagę na jakość produktów – tłumaczy wynalazca.

Patent został dr Balawejdrowi przyznany za wynalezienie metody szybkiego usuwania z gleby szkodliwych związków chemicznych, zwłaszcza pestycydów, które normalnie rozkładają się kilkadziesiąt lat. On potrafi je usunąć w kilkanaście godzin z użyciem reaktora fluidalnego zasilanego ozonem. A przed nim nie wpadł na to nikt na świecie.

Pochodzący z Łańcuta młody wynalazca po ukończeniu studiów doktoranckich na Politechnice Łódzkiej podjął pracę naukową na wydziale biologiczno – rolniczym URz. Przyszedł już z gotowym własnym pomysłem skutecznego i szybkiego rugowania z gleby szkodliwych związków chemicznych i przywracania jej do stanu pierwotnego.

Objaśnia, że na swój wynalazek wpadł drogą wnikliwej analizy procesów chemicznych zachodzących w skażonej chemikaliami gleby. Atej u nas ciągle nie brakuje jeszcze z czasów PGR-ów, gdy stosowano nawozy chemiczne bez opamiętania w celu zwiększenia wydajności z ha. Ale pozostał nierozwiązany do dziś problem skażonych dużych obszarów gleby. Co więc robić?

Doszedł do wniosku, że mamy w przyrodzie ozon i jednocześnie mamy problem skażenia dużych obszarów gleby pestycydami. A ozon to odmiana tlenu i jednocześnie silny utleniacz, który ma zdolność rozkładania różnego typu materii organicznych. Najsilniejszą stroną ozonu jako utleniacza jest to, że w trakcie reakcji rozkłada się do czystego tlenu, czyli nie zostawia dosłownie żadnych zanieczyszczeń w materiale, nad którym się pracuje. Młody naukowiec to wiedział, ale pojawił się problem, jak właściwości ozonu wykorzystać w praktyce.

Tłumaczy, że w nauce zawsze pociągała go technika fluoryzacji, która jest bardzo dobrym sposobem zapewnienia wymiany masy i ciepła. Doszedł do wniosku, z trzeba użyć ozonu i techniki fluidalnej, aby uzyskać ostateczny efekt, czyli wyrugowanie związków chemicznych w postaci pestycydów z gleby. Tak w największym uproszczeniu można opisać metodę wymyśloną przez młodego naukowca.

 Dokładnie przejrzał i przeanalizował fachową literaturę światową i okazało się, że nie ma w niej nic na ten temat. Więc był to jego oryginalny pomysł.

Otrzymał dofinansowanie i rozpoczął prace badawcze oraz budowę nowatorskiej technologii. Współpracował z katedrą inżynierii chemicznej Politechniki Rzeszowskiej. A w wykonaniu urządzenia pomogła firma Linker Europa z Tyczyna.

Odkrywca dodaje, że szczególnymosiągnięciem zespołu jest opracowanie metody degradacji DDT. To taki paskudny środek, który był stosowany w rolnictwie w latach 70. Okres jego trwania w glebie wynosi 30 lat. Spotyka się go również w produktach, które rosną na tych skażonych glebach. A on ze współpracownikami zdołał opracować nowatorską technologię rozkładu tego DDT i skrócił okres jego trwania z 30 lat do 15 godzin!

- Całość doświadczeń oraz nowatorskie urządzenie, które potrafi przywrócić skażoną glebę do stanu pierwotnego do życia zostało zaprezentowane na Międzynarodowych Targach Wynalazców w Norymberdze i nagrodzone złotym medalem.

  Drugi wynalazek jest w pewnym sensie kontynuacją, czy też rozszerzeniem pierwszego. Do specjalnej komory wkładamy skażony chemią produkt żywnościowy. Potem wprowadzamy ozon, który jest dodatkowo poruszany specjalnym wiatrakiem wmontowanym w komorze, co zwiększa turbulentność przepływu gazu. To ważne, bo każdy element włożonego materiału, który nie może być mechanicznie wprawiony w ruch musi mieć zapewniony kontakt z tym gazem. Produkt poddawany jest metodzie ozonowania a związki chemiczne zostają z niego usunięte. I co najważniejsze, sam produkt zachowuje wszystkie swe  pierwotne właściwości.

Jeśli zachodzi konieczność wysuszenia danego produktu żywnościowego, komora została dodatkowo wyposażona w specjalną nagrzewnicę, która pozwala ją zasilić  w gorące powietrze. Po zakończeniu procesu ozonowania możemy produkty poddać suszeniu.

 Drugi wynalazek, czyli metodę usuwania chemii z niektórych produktów żywnościowych jakby sprowokowała jedna z podkarpackich firm.

Zwróciła się do naukowca z problemem i jednocześnie pytaniem, czy można usunąć chemiczne skażenie z produktu nie powodując pogorszenia jego parametrów jakościowych. Chodziło o susz mięty, którym firma zamierza handlować na bardzo wymagającym rynku niemieckim. Okazało się, że susz był skażony mikrobiologicznie.  Gdyby chcieć usunąć zeń bakterie stosując parę wodną, okazuje się że pod wpływem wysokiej temperatury wraz z bakteriami ulatnia się to co najcenniejsze, czyli charakterystyczne olejki eteryczne a więc zapach, który jest kluczową sprawą np. przy zaparzaniu herbaty miętowej. - Przy zastosowaniu mojej metody polegającej na poddaniu suszu ozonowaniu w specjalnej komorze, obciążenie mikrobiologiczne zostaje mocno obniżone, a  inne zanieczyszczenia wręcz usunięte. Zaś wszystkie cechy, w tym zapach pozostają zachowane. A skład olejku eterycznego się nie zmienia – tłumaczy wynalazca.

Jednym mankamentem nowatorskiej metody  jest to, że ozon działa na powierzchni danego produktu, a nie wnika do środka. Czyli zanieczyszczenie czy też skażenie danego produktu na jego powierzchni zostanie usunięte, natomiast nie wyruguje tego co ewentualnie znajduje się w środku. - Ale dzięki temu, że ozon nie wnika do środka, nie zmienia tego co jest wewnątrz produktu najcenniejsze, czyli nie usuwa  olejków eterycznych w ziołach, albo barwników bądź innych witamin, które znajdują się w owocach – wyjaśnia.

Metodą ozonowania żywności interesują się już podkarpaccy producenci malin. Jak wiadomo nasz region traktowany jest jako malinowe zagłębie, jesteśmy dużym eksporterem tych rarytasów, ale jak wiadomo maliny są  produktem bardzo nietrwałym  i bardzo szybko się psują. – Dzięki naszej metodzie ozonowania opracowaliśmy sposób przedłużenia trwałości przechowalniczej maliny. Jesteśmy w stanie, bez obniżania temperatury,  aż czterokrotnie przedłużyć jej trwałość. To samo dotyczy borówki amerykańskiej, której także na Podkarpaciu produkuje się znaczące ilości – zaznacza naukowiec.

To samo dotyczy kiszenia ogórków, które u nas i w wielu regionach Niemiec stały się narodowym przysmakiem. Dzięki poddaniu ich metodzie ozonowania są one znacznie  twardsze, a przede wszystkim nie tworzą się w charakterystyczne puste komory wypełnione wodą, które tak denerwują konsumentów. A jak wykazały badania i  testy  przeprowadzane wśród konsumentów mają one znacznie wyższe walory jakościowe i smakowe.

Sposób usuwania pozostałości pestycydów z żywności metodą ozonowania także został  zgłoszony  do Urzędu Patentowego.

A od momentu potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia przez urząd wynalazkowi przysługuje już ochrona prawna.

Wynalazek ten został dodatkowo wyróżniony  przez resort nauki i w ciągu dwóch miesięcy mógł dr Balawejder prezentować swe odkrycia na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie przeprowadził cykl spotkań, seminariów i wykładów m. in, na uniwersytetach Oxford i Cambrigde. Spotykał się z tamtejszym biznesem, by popularyzować i próbować skomercjalizować swe nowatorskie rozwiązania.

Uniwersyteckie Centrum Transferu Technologii URz prowadzi zaawansowane rozmowy biznesowe z firmami zainteresowanymi wykorzystaniem wynalazków Balawejdra na skalę przemysłową. Są już firmy, chcące robić biznes na jego pomysłach, wszak zainteresowanie zdrową żywnością bez chemii wśród konsumentów w kraju i na świecie nie maleje, a rośnie.