Niemal o 2,5 tys. zmniejszyła się w 2011 r. liczba osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą na Podkarpaciu. Małe firmy nie dają rady płacić składek i podatków, więc przechodzą do szarej strefy.

Najbardziej kryzysowe branże to handel oraz naprawa samochodów, gdzie liczba osób fizycznych prowadzących działalność gospodarcza spadła aż o 1873. Duże spadki są także w transporcie i gospodarce magazynowej, działalności ubezpieczeniowej i finansowej oraz budownictwie.

O ile dobrze radzą sobie duże przedsiębiorstwa, zwłaszcza te, które sporo eksportują i zarobiły na drogim euro. Natomiast znikają z rynku małe, często jednoosobowe firmy.

- Kryzys daje się naszym przedsiębiorcom we znaki - mówi Artur Chmaj, ekonomista z Małopolskiego Instytutu Gospodarczego w Rzeszowie. - Upadają firmy z branży budowlanej, ponieważ jest mniej inwestycji.

Kończą się pieniądze z unijnego dofinansowania, a na następne fundusze z tego źródła trzeba poczekać co najmniej 2 lata. Dużo firm po prostu wyrejestrowuje działalność i znika z rynku. Ich liczba zaczyna szybko wzrastać.

Jak zauważa ekonomista, na pozór ostatnie cięcia budżetowe zbytnio w biznes nie uderzyły. Wzrost składki rentowej o 2 proc. przedsiębiorca może przerzucić na pracownika nie dając mu po prostu planowanej podwyżki.

Wyższy VAT nie dotknął też wprost firm, ale zwykłych konsumentów. Jednak drożejące życie powoduje, że ludzi na coraz mniej stać i zaczynają oszczędzać. Mniejsze zapotrzebowanie na towary i usługi oznacza dla przedsiębiorców straty. W dodatku rosną podatki lokalne, akcyza i paliwo.