Gaz niby dobry, a samochody się psują. Uważaj, gdzie...

    Gaz niby dobry, a samochody się psują. Uważaj, gdzie kupujesz LPG

    Bartosz Gubernat

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Wojciech Zieliński z serwisu Awres: większość reduktorów przed regeneracją wygląda tak jak ten, który trzymam w prawej dłoni. Czarny nalot to skutki

    Wojciech Zieliński z serwisu Awres: większość reduktorów przed regeneracją wygląda tak jak ten, który trzymam w prawej dłoni. Czarny nalot to skutki uboczne tankowania fatalnego paliwa. Gdyby wszystko było w porządku, części wyglądałyby jak ta w lewej ręce. ©Dariusz Danek

    Gaz LPG na podkarpackich stacjach jest dobrej jakości? Tak wynika z kontroli inspekcji handlowej. - To nieprawda. 9 na 10 awarii to skutki tego, co tankujemy - uważają mechanicy.
    Wojciech Zieliński z serwisu Awres: większość reduktorów przed regeneracją wygląda tak jak ten, który trzymam w prawej dłoni. Czarny nalot to skutki

    Wojciech Zieliński z serwisu Awres: większość reduktorów przed regeneracją wygląda tak jak ten, który trzymam w prawej dłoni. Czarny nalot to skutki uboczne tankowania fatalnego paliwa. Gdyby wszystko było w porządku, części wyglądałyby jak ta w lewej ręce. ©Dariusz Danek

    W ubiegłym roku PIH skontrolowała na Podkarpaciu 70 stacji. Jakość gazu LPG inspektorzy sprawdzali w 24 miejscach. Kontrole sprzedawanego paliwa nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

    Naprawiają, czyszczą...

    Wynikami są mocno zdziwieni mechanicy montujący i serwisujący samochodowe instalacje gazowe.

    - Tankując samochód nalewamy do butli gaz w stanie ciekłym. Dopiero w czasie jazdy instalacja zamienia go w stan lotny.
    Jeśli paliwo jest kiepskiej jakości, w trakcie tej przemiany wytrącają się parafina i substancje smoliste, które oblepiają i niszczą instalację. U nas 90 procent napraw polega właśnie na czyszczeniu takich osadów - mówi Wojciech Zieliński, współwłaściciel Awresu.

    Jakość paliwa weryfikuje także stan filtrów gazu, które kierowcy powinni wymieniać co 15 tysięcy kilometrów. - Czasami są tak brudne, że pozostaje tylko złapać się za głowę. To kolejny dowód na to, że kontrole PIH nie dają pełnego obrazu jakości paliw - dodaje Adam Tutak z Awresu.

    A kontrolerzy swoje

    Systemu kontroli broni Ernest Makowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tłumaczy, że PIH prowadzi je w oparciu o unijne przepisy, które precyzują, jakie parametry podlegają badaniom. Potwierdza, że nie są to wszystkie właściwości.

    - Ale wprowadzenie systemu kontroli jakości paliw przyniosło efekty. W czasie pierwszej kontroli, w 2003 roku, zakwestionowanych próbek gazu było aż 41 proc. Dla porównania w roku 2010 już niespełna 4 proc - przekonuje E. Makowski.

    Kierowców i mechaników takie tłumaczenie jednak nie przekonuje. - Co z tego, że w dokumentach procenty ładnie wyglądają, skoro życie weryfikuje te wyniki. Ja już dwa razy czyściłem reduktor. Za każdym razem był oblepiony smolistą mazią - mówi pan Krzysiek z Rzeszowa.

    Uważaj gdzie tankujesz

    Tankowanie kiepskiej jakości gazu w najlepszym wypadku kończy się czyszczeniem instalacji. Taka usługa kosztuje ok. 50-100 zł. Wymiana reduktora, czy zatkanej listwy wtryskowej to nawet 400 zł. Uboga mieszanka paliwa to także wysoka temperatura spalania w silniku, a to oznacza szybsze zużycie gniazd zaworowych. Najczęściej kończy się to remontem kosztującym nawet grubo ponad tysiąc złotych. Jak uniknąć problemów? Adam Tutak przestrzega, aby zwracać uwagę, gdzie tankujemy auto.

    - Z ciekawości zbieramy zużyte filtry gazu i opisujemy, na jakiej stacji ich właściciel tankował auto. Niestety potwierdza się, że im mniejszy punkt sprzedaży, tym jest gorzej. Markowe stacje są nieco droższe, ale i jakość paliwa jest lepsza - przekonuje Tutak.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (20)

    Wszystkie komentarze (20) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo