Mieszkańcy Skrzyszowa: przez autostradę odcięto nas od...

    Mieszkańcy Skrzyszowa: przez autostradę odcięto nas od przystanku i kościoła

    Sławomir Oskarbski

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Mieszkańcy Podlesia Skrzyszowskiego są rozgoryczeni, że zamknięto im dotychczasowy przejazd przez budowaną autostradę

    Mieszkańcy Podlesia Skrzyszowskiego są rozgoryczeni, że zamknięto im dotychczasowy przejazd przez budowaną autostradę ©FOT. SŁAWOMIR OSKARBSKI

    - Drogowcy postawili zakaz i odcięli nas od świata. Przez plac budowy nas nie puszczają. Teraz do kościoła musimy iść dookoła 4,5 kilometra. Jak tak można traktować ludzi - narzekają mieszkańcy wsi Podlesie.
    Mieszkańcy Podlesia Skrzyszowskiego są rozgoryczeni, że zamknięto im dotychczasowy przejazd przez budowaną autostradę

    Mieszkańcy Podlesia Skrzyszowskiego są rozgoryczeni, że zamknięto im dotychczasowy przejazd przez budowaną autostradę ©FOT. SŁAWOMIR OSKARBSKI

    Źródłem konfliktu jest budowana autostrada. Powstająca A4 przecina lokalną drogę prowadzącą od kościoła do przysiółku Podlesie. Do tej pory, mimo trwających robót, mieszkańcy mogli przejeżdżać czy przechodzić po budowanej autostradzie. Jednak ostatnio prace wkroczyły na taki etap, że przejście zamknięto i wyznaczono objazd. To zirytowało mieszkańców Podlesia. Teraz aby dojść do przystanku autobusowego i kościoła muszą zamiast kilkuset metrów wędrować nawet 4,5 kilometra.

    - Dobrze, że chociaż mamy u siebie sklepik, to przynajmniej chleba sobie możemy kupić - skarżą się mieszkańcy.

    Karetka może nie zdążyć na czas

    - Nie takie były ustalenia - przekonuje Andrzej Budzik, sołtys Skrzyszowa. - Na spotkaniach z mieszkańcami drogowcy zapewniali, że cały czas będzie przejazd. Najpierw mieli postawić wiadukt nad autostradą. Dopiero po zakończeniu jego budowy, miał zostać zamknięty przejazd przez autostradę. Gdyby ten wiadukt był gotowy, nie byłoby teraz żadnego problemu. Jeździlibyśmy górą, a na dole robotnicy budowaliby autostradę. Niestety, nic nie wskazuje, żeby ta estakada miała być szybko ukończona.

    - Bez tego przejazdu to straszna bieda. W domu mamy chore dziecko. Jak by trzeba wezwać pogotowie, to aż strach myśleć, ile karetce zejdzie na jeżdżeniu po objazdach - martwi się Wanda Fryz z Podlesia.

    Firma Budimex, budująca odcinek autostrady między Dębicą a Rzeszowem, tłumaczy, że zamknięcie tej drogi było konieczne. - Mamy świadomość, że okoliczni mieszkańcy są niezadowoleni. Wcześniej mieli dość wygodny dojazd do kościoła. Niestety, żeby skończyć prace w terminie, musieliśmy zamknąć tę drogę i zapewnić inny dojazd. Zapewne dla mieszkańców wygodniejszym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie przejazdu w rejonie budowy, jednak ze względów bezpieczeństwa nie ma możliwości wpuszczenia tam ruchu lokalnego. W obrębie zamkniętego skrzyżowania pracuje obecnie 9 maszyn budowlanych.

    Codziennie na budowę przyjeżdża ok. 150 samochodów z materiałem na nasypy. Pracujemy zgodnie z projektem, żadnych zmian nie wprowadzono. Dojazdy do wiaduktu są obecnie budowane, jednak ze względu na technologię prac będą ukończone w przyszłym roku - wyjaśnia Bożena Wielgo z Budimeksu.

    Samochody do remontu

    Mieszkańców tłumaczenia wykonawcy nie przekonują. - Przecież jadąc objazdem też przejeżdżamy przez teren budowy i co nie narażamy się na niebezpieczeństwo? Także musimy przeciskać się między maszynami i ciężarówkami. Ich kierowcy zupełnie nas ignorują, jeżdżą jak szaleni.

    Bogu dziękować, że jeszcze nie doszło do nieszczęścia. Nasze samochody od jeżdżenia po tych wybojach nadają się do remontu. Nie wyobrażam sobie, że taka sytuacja ma trwać jeszcze kilka miesięcy - irytuje się Anna Ziobro.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (14)

    Wszystkie komentarze (14) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo