Na Podkarpaciu jest rekordowo dużo bezrobotnych
Dodano: 10 lutego 2012, 20:15 Autor: Małgorzata Motor
W rejestrach podkarpackich pośredniaków pod koniec roku było ponad 146 tys. ludzi. Początek roku wskazuje, że ta liczba jeszcze może wzrosnąć.W styczniu, tylko w powiecie przemyskim, zarejestrowano ponad tysiąc stu nowych bezrobotnych.
– To rekordowo dużo, bo w okresie letnim takich rejestracji mamy średnio od 700 do 800 – zwraca uwagę Iwona Kurcz-Krawiec, dyrektor PUP w Przemyślu.
Nie lepiej jest w innych pośredniakach.
- Do rejestracji ustawiają się kolejki – przyznaje Maria Witkowicz, wicedyrektor PUP w Rzeszowie. – Głównie to osoby, którym z końcem roku skończyła się umowy i pracodawcy ich nie przedłużyli. W gminie Boguchwała w jednym dniu zarejestrowało 17 osób, a w Rzeszowie nawet 90 – wylicza.
Wracają na bezrobocie
Z danych, jakie napływają do Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie, wynika, że dwie trzecie wszystkich zarejestrowanych znajduje się na bezrobociu kolejny raz.
A ofert pracy w podkarpackich pośredniakach jest jak na lekarstwo.
– Od pół roku szukam pracy i nic. Oferty, jeśli są to najczęściej dla mężczyzn – zauważa Jolanta Macheta z Rzeszowa.
– Pracę w tej chwili można znaleźć już chyba tylko po znajomości. Tylko trzeba jeszcze te znajomości mieć – załamuje ręce pani Jolanta.
Pracownik kosztuje coraz więcej
Szanse, aby na podkarpackim rynku pracy miało się nagle coś poprawić, są nikłe. Przedsiębiorcy w najlepszym razie starają się utrzymać dotychczasowe zatrudnienie. Wiele z nich jednak decyduje się na zwolnienia. Dlaczego? Bo znacznie wzrosły koszty, które muszą ponosić pracodawcy. Od stycznia płaca minimalna wzrosła z 1386 zł do 1500 zł brutto. Jakby tego było mało, od lutego obowiązuje ich dodatkowo wyższa składka rentowa od pensji pracownika, która wzrosła z 4,5 na 6,5 proc.
- Ja zatrudniałem pięć osób. Nowe obciążenia sprawiły, że musiałem jedną zwolnić, by utrzymać pozostałe cztery. Jak tak dalej pójdzie zamknę firmę – irytuje się jeden z drobnych rzeszowskich przedsiębiorców.
Na rekordową liczbę bezrobotnych ma wpływ także sezonowość prac.
– Pracodawcy często nie są w stanie utrzymać etatów w okresie zimowym. Gdyby ludzie nie wyjeżdżali „za chlebem” za granicę to pewnie dziś nasze statystyki wyglądałyby znacznie gorzej – komentuje Tadeusz Gospodarczyk, wicedyrektor WUP w Rzeszowie.
Czekają na lepsze czasy
Co ciekawe, z danych D&B Poland wcale nie wynika, by w podkarpackich firmach była dramatyczna sytuacja. Na koniec 2011 roku blisko połowa firm na Podkarpaciu znajdowała się w bardzo dobrej i dobrej kondycji finansowej, co w porównaniu do 2010 roku stanowi wzrost o 19 proc. Dlaczego więc nie przybywa ofert pracy?
– Firmy, owszem pieniądze na kontach mają, ale nie chcą ich ruszać, by mieć na gorsze czasy – tłumaczy Tomasz Starzyk.




