Rzecznik konsumenta ostrzega: wystrzegaj się koców, które leczą

Dodano: 20 grudnia 2011, 8:45 Autor:

W Przemyślu i okolicy znowu uaktywniły się firmy oferujące rzekomo rewelacyjne produkty po "promocyjnych” cenach. Najczęściej wykorzystują naiwność osób starszych.
- Po kilkuletniej nieobecności wróciły do nas firmy oferujące pościel lub garnki po zawyżonych cenach. Niestety, nadal mają wielu chętnych. Wiele z naciągniętych osób skład u mnie skargi. Często jest za późno na jakąkolwiek reakcję – mówi Krzysztof Drabik, miejski rzecznik praw konsumenta w Przemyślu.

- Po kilkuletniej nieobecności wróciły do nas firmy oferujące pościel lub garnki po zawyżonych cenach. Niestety, nadal mają wielu chętnych. Wiele z naciągniętych osób skład u mnie skargi. Często jest za późno na jakąkolwiek reakcję – mówi Krzysztof Drabik, miejski rzecznik praw konsumenta w Przemyślu. (fot. Norbert Ziętal)

Przeczytaj więcej

Panie Janina i Stanisława z Przemyśla dały się skusić firmie spod Poznania. Pani Stanisława podwójnie.

- Zadzwoniła do mnie miła dziewczyna. Ładnie się przedstawiła i spytała, czy mam już ich rewelacyjną pościel. Ja, że nie. Skąd? Potem stwierdziła, że pewnie moje sąsiadki też nie mają i czy mogłaby przyjechać i zaprezentować nam tą pościel, bo szkoda, abyśmy nie skorzystały. No to się zgodziłam. Zaprosiłam kilkanaście sąsiadek. Zrobiłam herbatę, kawę, jakieś ciastka kupiłam – opowiada pani Stanisława.

Na spotkanie, a właściwie prezentację, przyjechała para młodych ludzi. Zachwalali pościel i koce. Miały mieć właściwości zdrowotne. Leczyły reumatyzm, bóle głowy, migrenę. Miały pomagać w zasadzie na wszystko.

- Przed spotkaniem podarowali mi taką pościel i koc. A później na spotkaniu mówili do sąsiadek, że ja już mam i sobie chwalę. No nie protestowałam, zadowolona, że ja mam to za darmo, a inne kobiety będą musiały za nie zapłacić – wspomina pani Stanisława.

Z grupy sąsiadek pani Stanisławy kilka zdecydowało się za zakup pościeli i koca. Na miejscu podpisywały umowy.

- Ucieszyłam się, bo okazało się, że jak ktoś nie ma pieniędzy, to może wziąć na raty. A to drogi towar. Dałam tylko swój dowód osobisty. Razem wyszło prawie 2,5 tys. złotych – mówi pani Janina.

Po dwóch miesiącach dzieci jednej z kobiet zauważyły, że w hurtowni można taką samą pościel kupić za nieco ponad 100 złotych, a koc za kilkadziesiąt. Panie poczuły się, że para miłych ludzi naciągnęła ich.

Po kilkunastu dniach od prezentacji kobiety dostały druki do zapłaty.

- Najgorzej mam ja. Bo sąsiadki są na mnie złe, że to ja naspraszałem je na spotkanie, zachwalałam towar i namówiłam do kupna – denerwuje się pani Stanisława.

Ze skargą trafiły do miejskiego rzecznika praw konsumenta w Przemyślu. Okazuje się, że niewiele można zrobić, bo minął termin wypowiedzenia umowy.

- To nie pierwsza taka skarga w ostatnim czasie. Kilka lat temu było głośno o podobnych tzw. wyjątkowych okazjach. Jakieś dwa lata temu ucichło, a teraz znowu się to zjawisko u nas zaczyna – mówi Krzysztof Drabik, miejski rzecznik praw konsumenta. Pokazuje gruby plik dokumentów z przyjętych skarg.

Przestrzega przez ofertami podobnie działających firm. Niektóre organizują wycieczki w atrakcyjne turystycznie miejsca. Są takie, które oferują również pielgrzymki. Nierzadko wspólnie z parafiami naciągniętymi do "współpracy” na podobnych zasadach, jak pani Stanisława.

- Są to tzw. umowy poza lokalem przedsiębiorstwa. Prezenterzy stosują wyrafinowane metody psychologiczno – socjotechniczne. Trudno oprzeć się ich argumentom. Należy jednak pamiętać, że mamy dziesięć dni na odstąpienie od takiej umowy, bez ponoszenia żadnych konsekwencji. Pokażmy nasz zakup komuś innemu, osoby starsze niech zaprezentują to dzieciom. Jeżeli coś nie gra, działajmy. Musimy listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru wysłać wypowiedzenie umowy. Nawet jeśli nie trzymaliśmy jeszcze towaru. Liczy się data podpisania umowy i to od niej biegnie okres dziesięciu dni na wypowiedzenie – radzi Drabik.

W swoich aktach ma sprawy firm oferujących pościele za 2 do 3 tys. złotych, ale również komplety garnków za 6 tys. złotych. Towary te można znacznie taniej kupić w sklepach.

- Na każdej umowie powinno być pouczenie o możliwości odstąpienia od niej. Najczęściej gdzieś drobnym drukiem. Zdarza się, że nie ma. Wówczas mamy na to aż trzy miesiące – mówi rzecznik.



Twierdzi, że do Przemyśla wróciła "słynna Oleśnica”. Kilka lat temu przedstawiciele firmy z tego regionu wciskali piecyki gazowe. Teraz przeszli na kuchenki. Sprzedają je kilkakrotnie drożej niż są warte.

- Straszą, że teraz weszły nowe normy unijne i nie możemy używać kuchenek, które są u nas w domu. A jest to nieprawda. Oczywiście od razu wciskają swój sprzęt – mówi Drabik.

Czytaj więcej o:
  • Krzysztof Drabik
  • oszustwo
  • Przemyśl
  • rzecznik
  • zakupy
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z dystrybucją »

Kontakt z AR24 »

Zadzwoń 0 800 669 469

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

nowiny24 są częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.nowiny24.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.