Czwartek 2.09.2010

nowiny24 » Miasta » Rzeszów

dodano: 9 września 2008, 14:00

Student ranny w wybuchu ma nową protezę

Małgorzata Froń

Marcin Kaczmarzyk wrócił z kliniki w Szkocji. Dostał tam protezę lewej ręki. W czwartek czeka go kolejna operacja. Tym razem ucha.

Marcin Kaczmarzyk, 22-letni student z Rzeszowa został ciężko ranny podczas wybuchu w swoim mieszkaniu. Dzięki protezie lewej ręki Marcin może wiele czynności wykonać samodzielnie.

Marcin Kaczmarzyk, 22-letni student z Rzeszowa został ciężko ranny podczas wybuchu w swoim mieszkaniu. Dzięki protezie lewej ręki Marcin może wiele czynności wykonać samodzielnie.

(FOT. TADEUSZ POŹNIAK)

- To będzie chyba już moja 14 operacja - mówi Marcin.

Przypomnijmy, Marcin Kaczmarzyk, 22-letni student z Rzeszowa został ciężko ranny podczas wybuchu w swoim mieszkaniu. Stracił oczy, lewą rękę i dwa palce, miał poważne obrażenia uszu. W sobotę wrócił z kliniki pod Edynburgiem, gdzie dostał protezę lewej ręki. Kosztowała ponad 100 tys. zł. Pieniądze pochodziły m.in. ze zbiórek organizowanych przez przyjaciół Marcina.

Mam problem - jestem leworęczny

- To bardzo nowoczesna proteza, muszę się teraz nauczyć z nią żyć - mówi Marcin. - Mogę już wiele rzeczy zrobić, choć nie jest to łatwe, bo przecież nie widzę, a do tego jestem leworęczny.

Marcin bierze jabłko w dłoń. Palce protezy zaciskają się na owocu.

- Nie poruszę każdym palcem z osobna, ale całą dłoń mogę zacisnąć - tłumaczy Marcin. - Ręka zasilana jest przez akumulator, który wystarcza na cały dzień. Ładuje się trzy godziny.


Możesz pomóc Marcinowi

Pieniądze na leczenie Marcina można wpłacać na konto: Stowarzyszenie "Działajmy Razem” ul. A. Kamińskiego 12, 35-211 Rzeszów. Nr rachunku 15 1240 1792 1111 0010 1629 3219, z dopiskiem: Na leczenie i rehabilitację Marcina Kaczmarzyka.

Marcin zdejmuje protezę z ręki. - To proste - śmieje się. - Montażu i demontażu uczyłem się pół godziny.

Zaraża nas optymizmem

Mama Marcina jest cały czas przy nim, chętna do niesienia pomocy.

- Nie bardzo pozwala sobie pomagać, wszystko chce robić sam - mówi mama Marcina. - W czwartek jedziemy do Krakowa na operację ucha, potem operacja plastyczna i wszczepienie gałek ocznych, trzeba też operować prawą rękę, ale Marcin jest dobrej myśli. Zaraża nas tym optymizmem.

Wierzę, że będę widział

- Można siedzieć i szlochać - dodaje Marcin. - Tylko, że to nic nie da. Lepiej walczyć i mieć nadzieję. Wierzę, że będę kiedyś widział. Trzeba tylko poczekać parę lat, aż się medycyna rozwinie. Na razie muszę wrócić na studia. To najbliższy cel.


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Nie ma ankiety dla tego dziaŁu.