dodano: 22 listopada 2007, 0:01
Na stadion w Stalowej Woli wkracza elektronika
Jerzy Mielniczuk
Nie czekając na decyzje radnych miejskich o przebudowie stadionu w Stalowej Woli, na boisko przy ul. Hutniczej, wkroczyli elektronicy.
- Elektronika wkroczyła pod ziemię - mówi Ryszard Lipko, kierownik stadionu.
(Fot. Jerzy Mielniczuk)
Gdy spadną mrozy, elektronicy zaczną przymierzać się do montażu zegara.
Zacznijmy od zegara, bo był on pośmiewiskiem kibiców każdej drużyny przyjezdnej. Stary chronometr nie odmierzał minut gry, bo... w ub. roku ktoś ukradł kabel zasilający i na mecze Stali trzeba było zabierać zegarki ręczne. Na szczęście ochoty do pracy nie stracili pracownicy klubu, którzy przerzucali tablice wyników. Z tym już koniec.
- Zamówiliśmy nowy elektroniczny zegar, który powinien być gotowy na pierwszy mecz rundy wiosennej - mówi Tadeusz Duszyński, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Zegar o wymiarach 3,5 x 2,5 m, będzie kosztował kilkadziesiąt tys. zł, ale nigdzie w okolicy takiego nie ma.
Płyta stadionu została rozkopana. W kilku rowach wzdłuż i wszerz boiska, robotnicy układają plastikowe rury. To główna część nowego systemu nawadniania boiska. Koniec z polewaczkami! Boisko od wiosny będzie nawilżane automatycznie. Czujniki będą dobierać długość i obfitość zraszania płyty. Ma to doprowadzić do dużych oszczędności wody.
Na kibiców niedługo będą czekały nowe bramy wejściowe na stadion. Takie same, jak przy wejściu na skocznię w Zakopanem. Życzmy sobie jeszcze ubikacji dla kibiców, podobnych do tych, jakie czekają na kibiców narciarstwa w stolicy Tatr.
Przeczytaj więcej
- Stalowa Wola > Karapyta nie chce dyrektora MOSiR (20-05-2008)
- Komputer pokieruje ruchem w Stalowej Woli (4-01-2008)
